Strona:Bruno Jasieński - Człowiek zmienia skórę.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ PIERWSZY. (Ciąg dalszy).

Sadowiąc się w kabinie, amerykanie zauważyli, że miejsce rosjanina, który zeszedł w Aktiubińsku; zajął cywil w rosyjskiej koszuli z otwartym kołnierzem.
Pilot zapytał ich, czy nie chcieliby przejechać się „powietrznym samochodem“. Wszyscy się zgodzili, aczkolwiek nikt nie wiedział, co to właściwie jest.
Samolot wzniósł się w powietrze i jakiś czas leciał na zwykłej wysokości, poczem zaczął się szybko zniżać. Clarke pomyślał, że motor się zepsuł i będą zmuszeni wysiąść w stepie. Samolot dotykał prawie ziemi, lecz nie lądował. Aparat leciał nad stepem. Zrzadka spotykane grupy wielbłądów rzucały się w przerażeniu wskok, ogłuszone hukiem motoru. Pastuch w futrzanej, ostro zakończonej czapie na widok lecącego nad ziemią aparatu w panice począł uciekać, prześladowany olbrzymim cieniem ścigającej go maszyny i naraz, czując ją nad sobą, wyciągnął się plackiem na ziemi.