Strona:Bruno Jasieński - Człowiek zmienia skórę.djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZERWA PIERWSZA.
O FAKIRACH.

Szerokim wylewem płynie step. Czarnemi meduzamni płyną po jej powierzchni samotne jurty.
Szeroką piaszczystą deltą rozłożyło się miasto Aktiubińsk. Piaszczystemi strumieniami płyną ulice w niskich glinianych brzegach. Wolno przepływają środkiem ulicy naładowane fury, zaprzężone w wielbłądy. Żwawo mkną po niej trzy rejonowe samochody. Szeroką deltą wychodzi miasto w step, w ciszę, w żółty miraż.
Przebiegli po stepie samotni kosmaci jeźdźcy, w spazmach wielkiego strachu zajechali przed swe auły. Zjawił się niewidziany nad stepem ptak. Cień jego olbrzymich skrzydeł pełza, zakrywając jeźdzca z koniem, a jego gardłowy klekot, przeganiając konie, dolatuje do oddalonych aułów.
Przyleciał ptak do miasta Aktiubińska. Trzy razy je obleciał dookoła i usiadł w stepie. I ujrzeli