Strona:Bracia Grimm - Ubogi i Bogaty.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 15 —

drugie życzenie i, że przyjdzie mu co innego zrobić...
Już zdaleka usłyszał krzyk i jęki żony, wpadł do izby i cóż zobaczył? Na środku siedziała, jakby przybita do jego siodła krzycząca w niebogłosy kobieta i napróżno usiłowała unieść się z podłogi.
Zrozumiał nieszczęście, ale bardzo się tem nie przejął. Samolub to był okrutny.
Rzekł więc do niej: — Nie martw się, nie krzycz, siedź cicho na tem siodle przez całe życie, a ja cię za to osypię bogactwem, o jakiem nie marzyłaś nigdy w swem życiu.
Co ci to szkodzi, że zamiast biegać po izbie i po podwórzu, odpoczywać będziesz, otoczona dostatkiem i wszystkiem czego tylko zapragniesz...
— Ach! ty barania głowo! — zawołała zirytowana kobieta — i na cóż mi te wszystkie obiecywane bogactwa i dostatki, jeśli mam się nie ruszyć z siodła i jak kaleka siedzieć przez całe życie?...