Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


robić na kupno ubrania i innych rzeczy potrzebnych. W kilka dni później rozjechali się nauczyciele i uczniowie, a ja pozostałem sam, bardziej przygnębiony niż kiedykolwiek.
Po usilnych poszukiwaniach w mieście i w okolicy, znalazłem wreszcie po kilku dniach miejsce w restauracyi w forcie Monroe. To, co zarabiałem, wystarczało zaledwie na opłacenie mego utrzymania. Ale pomiędzy śniadaniami a obiadami, miałem dużo wolnego czasu, który zużytkowywałem na naukę i czytanie; pod tym względem lato było dla mnie bardzo korzystne.
Przy końcu pierwszego roku szkolnego dłużny byłem szkole szesnaście dolarów, których nie zdołałem spłacić pracą. Najgorętszem mojem pragnieniem było wynaleźć sposób zdobycia tej sumy uiszczenia się z długu. Był to dla mnie dług honorowy, nie dozwalający powrócić do szkoły, dopóki go nie spłacę. Robiłem wszelkie możliwe oszczędności — sam prałem — obywałem się bez najkonieczniejszych rzeczy; — pomimo to, lato dobiegało do końca, a ja nie miałem jeszcze owych szesnastu dolarów.
Pewnego dnia w ostatnim tygodniu pobytu mojego w restauracyi znalazłem pod stołem piękny nowiuteńki papierek dziesięciodolarowy. Nie posiadałem się z radości. Znalazłszy go w obcym domu, uważałem za obowiązek zawiadomić o tem właściciela i tak też uczyniłem. Ucieszył się równie jak ja, ale objaśnił że — ponieważ, zakład należy do niego — ma prawo zatrzymać te pieniądze, co też i uczynił. Był to, wyznaję, ciężki cios dla mnie. Nie mogę powiedzieć, żeby mi to odebrało odwagę, w ilekroć rozpamiętywam przeszłość, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek stracił odwagę gdy raz postanowiłem doprowadzić co pomyślnie do końca. Robiłem zawsze postanowienie z myślą, że je wykonam z powodzeniem, i nie cierpiałem ludzi, tak licznych, którzy mają tysiąc dowodów na prze-