Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ IV
PRZYCHODZĄ Z POMOCĄ DRUGIM.


Nowa trudność wystąpiła w mojem szkolnem życiu pod koniec pierwszego roku pobytu w Hamptonie. Większa część uczniów porozjeżdżała się do domu na wakacye. Nie miałem pieniędzy na podróż, a trzeba było wyjechać. W owych czasach nie pozwalano zostawać w szkole przez wakacye. Czułem głęboki smutek patrząc na tych, którzy robili przygotowania do wyjazdu. Nietylko, że nie miałem pieniędzy koniecznych na podróż do domu, ale nie miałem ich nawet na wyjazd gdziekolwiekbądź.
Miałem ubranie, do którego posiadania doszedłem nie pamiętam już jakim sposobem, używane — ale jeszcze bardzo porządne. Postanowiłem je sprzedać, żeby zdobyć pieniądze na koszta podróży. Byłem dumny, a skutkiem tej młodzieńczej dumy czyniłem, co mogłem, by ukryć przed kolegami, że jestem w takiej potrzebie. Kilku osobom w mieście powiedziałem, że mam do sprzedania ubranie i namówiłem jednego murzyna, aby je przyszedł do mego pokoju obejrzeć. Zacząłem odzyskiwać odwagę. Nazajutrz rano, przybył mój nabywca. Obejrzawszy starannie ubranie na wszystkich szwach, zapytał ile za nie żądam? Odpowiedziałem, że według mnie warte jest trzy dolary. Zdawało się, że przystaje on na tę cenę, ale dodał od niechcenia:
— Wiesz co? wezmę ubranie i dam ci gotówką pięć pensów, a resztę oddam, gdy będę miał...
Można sobie wystawić moje uczucie, gdym to usłyszał. Nie mogłem już mieć żadnej nadziei wyjechania z Hamptonu, ani znalezienia jakiego zajęcia na czas wakacyi. Pragnąłem gorąco pojechać do jakiej miejscowości, gdzie mógłbym pracować i za-