Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


»Czytając go, ma się wrażenie, że się trafiło w świat zaczarowany, gdzie ludzie chodzą na głowach, w strojach pstrokatych, jak cyrkowe błazny, i to wszyscy: wielcy i mali, rozumni i głupi, łamiąc się, kręcąc, wrzeszcząc... aż te wrzaski odurzają. Chciałbyś uszy zatkać... ale tu głowa poczyna Cię boleć, bo pracować musisz ciężko, aby odcyfrować język całkiem dla siebie nowy.«
Carlyle kiedyś powiedział: »Odłóż Byrona a weź Goethego«. A ja Ci powiadam, odłóż jednego i drugiego a w dodatku odłóż Carlyle’a.
Czyż nie masz innych książek, mogących Ci przynieść więcej pożytku i przyjemności? i czasu swego inaczej czyż użyć nie możesz?


Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche str 055.png