Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


on nim nie jest, to rzecz oczywista. Za wiele w nim złego, zbrodni i występków.
Ale o ile bohaterem nazwiesz człowieka czynu, którego żelazna energia ludzkości nowe wykreśla drogi, — Napoleon nim jest. Dzięki potędze swego umysłu, szybkości swej decyzyi, trafności swego sądu, przedsiębiorczości, ruchliwości, szerokości i dalekości swych planów, mógł on stać się bohaterem ludzkości i to pierwszorzędnym, a stał się jej katem i, jak drugi Atylla, Dżyngischan, Tamerlan, od P. Boga za grzechy jej zesłanym biczem. Jego niczem niepohamowana ambicya, ciągłe wyszukiwanie pozorów do zrywania i obchodzenia zawartych dopiero traktatów, morderstwo ks. d’ Eughien, okrutne zagłodzenie bohatera murzynów Tussaint Louverture’a, wiarołomstwo nikczemne względem rzeczypospolitej weneckiej, wyzyskiwanie i oszukiwanie oddanych mu całą duszą Polaków, jego lekceważenie i wzgarda dla ubóstwiających go żołnierzy, których z pogardą »żerem armatnim« (chair à canon) nazywał, zabór państwa kościelnego a przedewszystkiem niewola i więzienie Piusa VII: — to są plamy, piętnujące go piętnem hańby — plamy, których wawrzyny, zdobyte na polach bitew zwycięskich nie zakryją nigdy.
Napoleon mógł się stać bohaterem, jakiego świat nie widział, gdyby swych wielostronnych i niepospolitych zdolności chciał użyć dla dobra ludzkości, a nie dla zaspokojenia nienasyconej swej ambicyi, — mógł stać się wielkim dobro-