Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zapewnić zwycięstwo światła nad fałszem, cnoty nad występkiem, prawdziwej religii nad zabobonem i przesądem.
W Atenach staje śmiało wobec przedstawicieli ówczesnej cywilizacyi greckiej i w konferencyi do Areopagu zadziwia uczonych i mądrych swoich słuchaczy. W Listrach swymi cudami i niebywałą wymową do tego stopnia porywa pospólstwo, że go poczyna uważać za boga i ku jego przerażeniu gotować do składania mu ofiary. W Filippach kiedy wskutek trzęsienia ziemi otwarło się więzienie, gdzie był zamknięty, wyjść z niego nie chce, ale żąda, żeby go o to poproszono.
W Jerozolimie z zamkowej terasy pałacu wielkorządzcy rzymskiego, mimo kajdany i tumult motłochu, przemawia ze spokojem do zebranych u nóg swoich tłumów, które groźnie domagają się jego śmierci. Wkońcu »trzykroć obity — jak sam w liście do Koryntyan wyznaje — rózgami, raz ukamienowany, trzykroć z okrętem rozbity i przez dzień i noc z głębią morską walczący, w drogach częstokroć, w niebezpieczeństwach rzek, w niebezpieczeństwach rozbójników, w niebezpieczeństwach od rodziny, w niebezpieczeństwach od poganów, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach w pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywą bracią, — w pracy i w kłopocie, w niespaniu częstem, w głodzie i pragnieniu, w postach częstych, w zimnie i nagości, w pracach rozlicznych, w ciemnicach