Strona:Bogumił Aspis - Sen odrodzenia.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bielał i szarzał cały świat stworzony,
Z życiem dni naszych, — z przeszłości gruzami!..

I obróciwszy się tu moja Pani
Ku mnie raz pierwszy dopiero, — stanęła..
Potem skroń moję nagle przygarnęła
Do swojéj, jasną twarz złożyła na niéj
I rzekła wreszcie: „Teraz w ręce moje,
Śmiały żeglarzu! — na pierś! — pod pieszczoty! —
O tak!!.. gdy-ś z mroku, z padołu ciemnoty
Wszedł jeszcze ze inna w te światła podwoje!
Wiesz-że, gdzie jesteś? — że ja ci tysiące
Słońc tu sprowadzę pod nogi za chwilę
I przy ich blasku powiem rzeczy tyle,
Że się myśl twoja sama zmieni w słońce!
............
Słuchaj! — gdy-ś pierwszy raz odkrył źrenice,
Miałeś dwie matki zaraz nad kołyską..
Jedna i druga były ciebie blisko,
Obie z miłością patrzały w twe lice —