Strona:Boecker-Stove - Chata wuja Tomasza.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


życie słodkie, spokojne, przyzwoite, nie troszcząc się wcale o bliźnich, pragnących, chorych, więzionych.
Tomasz nie odpowiedział.
Saint-Clare wstał i zaczął pogrążony w myślach przechadzać się po galerji, tak że Tomasz musiał mu dwa razy przypomnieć, że dzwoniono na herbatę. W czasie herbaty był Saint-Clare bardzo roztargniony.
Po herbacie Marja położyła się na kanapie, i osłoniona od moskitów jedwabną zasłoną, wkrótce usnęła. Panna Ofelja zajęła się swoją robotą; Saint-Clare usiadł do fortepianu i zagrał łagodną, polną melodji pieśń. Pogrążony w głębokiem zamyśleniu, wylał w muzyce całą swoją duszę. Potem odemknął jedną ze szuflad, wyjął stare pożółkłe już pod wpływem czasu nuty i zaczął przewracać karty.