Strona:Björnstjerne Björnson - Tomasz Rendalen.djvu/40

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    to na czarnowłosego chłopca i wreszcie poznał żywe, dzikie oczy, długi, za szeroki trochę nos i szczupłą twarz syna. Bezwiednie jął mówić po angielsku:
    I beg your pardon, but this lad...
    Nie mógł więcej rzec, pastor zabrał tedy głos i oddał mu syna.
    Wieczora tego, zapomniał Kurt o flaszce z whisky, a gdy jej dobył dnia następnego, chłopiec wziął flaszkę i cisnął przez otwarte okno na głaz. Trafił świetnie! Potem, równie celnemi rzutam i roztrzaskał szklankę, cukiernicę i łyżeczkę. Wszystko znalazło się pośród kamieni, rozpryśniete w kawałki.
    Ojciec patrzył przez chwilę na syna, potem zaś wybuchnął niepowstrzymanym śmiechem.