Strona:Biblioteczka Uniwersytetów Ludowych 28.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


poczciwi ludzie, stosowali się do ducha czasu, do ówczesnych wyobrażeń; ludzie im coś nadzwyczajnego przyznali, ale te ich dzieje przed rozsądkiem zniknąć muszą. Obrządki, sakramenta są to mądre i zbawienne ustawy dla gminu, które człowiek światły szanować powinien, i nic więcej! Tak plotą o rządach Boga, jakby przy nim była rada nieustająca, w którejby oni zasiadali.
Słyszałem ja to nieraz, ale na mnie żadnego wrażenia nie robiło. Człowiek poczciwy, a do tego szlachcic, czyżbym już tyle dał się owładnąć, bym odstąpił od tego, co tyle wieków, tyle podań, tylu mądrych a cudnych mężów, tyle cnót nadzwyczajnych, tyle niewinnej krwi na świecie utwierdziło? Otobym zasłużył, by mnie do czubków zaparto.

W czasie Konfederacyi barskiej pan August Sielnicki, wojewoda podlaski, co był wiernym ojczyźnie obywatelem, a naszym kolegą, a któremu podróże po zagranicznych krajach oczmuciły były rozum, że bez potrzeby wszystko nim świdrzył: bywało po swojemu chce nam wszystko tłómaczyć; nieraz uszy sobie zatykamy, tak nam dokuczy. Czasem też i obrywał za swoje. Ofuknął go porządnie za takowe gadania JW. Krasiński, marszałek jeneralnej Konfederacyi: »A co to w. p. za prorok — powiedział mu raz — abyś nowej wiary nauczał? My się naszej trzymamy i za nią bijemy, a jeśli w. pan jej nie rad, to wracaj do Poniatowskiego[1]; tam znajdziesz dość farmazonów i przechrztów, co ci potakiwać będą«. A i ów pan Sielnicki też te swoje niedorzeczy plótł więcej, aby tem za rozumnego

  1. t. j. króla Stanisława Augusta.