Strona:Biblia Wujka 1840 Vol. I part 1.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
59
Rozd. XXXI.KSIĘGI I. MOYŻESZOWE.Rozd. XXXI.

3.A naywięcéy, że mu Pan mówił: Wróć się do źiemie oyców twoich: y do rodźiny twoiéy, a będę z tobą.

4.Posłał y wyzwał Rachelę y Lią na pole, gdźie pasł trzody,

5.Y rzékł im: Widzę twarz oyca waszego, że nie iest przećiw mnie, iako wczoray y dźiś trzeći dźień: lecz Bóg oyca mego był zemną,

6.Y same wiéćie, iżem ze wszystkich śił moich służył oycu waszemu.

7.Ale y oyćiec wasz oszukał mię, y odmienił zapłatę moię po dźieśięćkroć: a przedśię nie dopuśćił mu Bóg aby mi szkodźił.

8.Ieśli kiedy rzékł: Pstre będą zapłatą twoią, wszystkie owce rodźiły pstre przypłodki: kiedy zaś przećiwnym obyczaiem mówił: Białe wszystkie weźmiesz za myto: wszystkie trzody rodźiły białe.

9.Y odiął Bóg wszystek dobytek oyca waszego, a dał mi.

10.Gdy bowiem czas poczynania owiec przyszedł, podniosłem oczy swe, y widźiałem przez sen wstępuiące samce na samice pstre, y blachowane, y rozmaitéy barwy.

11.Y rzékł Anyół Boży we śnie do mnie: Iakobie? A iam odpowiedźiał: Owom ia.

12.Który rzékł: Podnieś oczy twoie, a obacz wszystkie samce wstępuiące na samice, pstre, blachowane, y nakrapiane. Bom widźiał wszystko, coć Laban uczynił.

13.Iamći iest Bóg Bethel, gdźieś namazał kamień, y szlubiłes mi szlub. Teraz tedy wstań, a wynidź z téy źiemie, wracaiąc się do źiemie narodzenia twego. Wyższéy 28. d. 11.

14.Y odpowiedźiały Rachel y Lia: Izaż ieszcze mamy iaką cząstkę w maiętnośći y w dźiedźictwie domu oyca naszego?

15.Izaż nas za obce nie poczytał, y przedał, y ziadł zapłatę naszę?

16.Ale Bóg odiął maiętnośći oyca naszego, y podał ie nam y synóm naszym: a tak wszystko uczyń, coć Bóg przykazał.

17.Wstał tedy Jakób, a wsadźiwszy dźieći y żony swe na wielbłądy, poszedł.

18.Y zabrał wszytkę maiętność swoię, y trzody, y czego iedno w Mezopotamiiéy nabył, idąc do Isaaka, oyca swego, do źiemie Chananeyskiéy.

19.Na ten czas poszedł był Laban strzyc owce, a Rachel ukradła bałwany oyca swego.

20.A Iakob niechćiał oznaymić świekrowi swemu że ućiekał.

21.A gdy poszedł tak sam, iako wszytko, do czego miał prawo, y przeprawiwszy się przez rzékę, ćiągnął ku górze Galaad,

22.Dano znać Labanowi dnia trzećiego, że ućiekał Iakob.

23.Który wźiąwszy braćią swoię, gónił go przez śiedm dni: y pośćignął go na górze Galaad.

24.Y widźiał we śnie Boga mówiącego do śiebie: Strzeż, abyś nic przykro nie mówił przećiw Iakobowi.

25.Y iuż był Iakob rozbił namiot na górze: y gdy go on dogónił z braćią swą, na téyże górze Galaad rozbił namiot.

26.Y rzékł do Iakoba: Czemuś tak uczynił, żeś króm wiedzenia mego zabrał córki moie, iakoby mieczem poimane?

27.Przecześ bez wiadomośći moiéy chćiał ućiec, ani dać mi znać, żebym ćię był odprowadźił z weselem y z pieśniami, y z bębny, y z cytrami?

28.