Strona:Biblia Wujka 1840 Vol. II part 2.djvu/301

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



24.Póydźiesz na pole kwiatków, kędy niemasz zbudowanego domu: a będźiesz iadł tylko kwiatki polne, a nieskosztuiesz mięsa, y nie będźiesz pił wina, ale tylko kwiećie.

25.Proś Nawyższego bez przestanku, a ia przydę, y będę mówił z tobą.

26.Y szedłem, iako mi rzékł: na pole, które zową Ardath, y siedźiałem tam między kwiatkami, y iadłem źioła polne, y stał mi się pokarm ich do sytośći.

27.Y stało się po śiedmi dni, a iam śiedźiał na trawie, a trwożyło się zaś serce moie iako przed tym.

28.Y otworzone są usta moie, y począłem mówić przed Nawyższym y rzekłem:

29.O Panie, okazuiący się nam okazałeś się oycóm naszym na pusczéy, któréy nie depcą, y niepłodnéy, gdy wychodźili z Egyptu: y mówiąc mówiłeś:

30.Ty Izraelu słuchay mię, a naśienie Jakobowe bądź pilne mów moich.

31.Bo oto ia śieię w was zakon móy, y uczyni w was pożytek, a będźiecie uwielbieni przezeń na wieki.

32.Bo oycowie naszy wziąwszy zakon nie zachowali, y praw moich nie strzegli: y nieokazał się pożytek zakonu, bo nie mógł, bo twóy był.

33.Abowiem którzy przyjęli, poginęli że nie strzegli tego co w nich było wśiano.

34.A oto zwyczay iest, że gdy prziymie ziemia naśienie, abo morze okręt, abo naczynie iakie pokarm abo pićie: gdy to zginie w co śieią, abo w co włożą:

35.Wespół y to zginie co iest wśiano abo wpusczano, abo się przyięło, y co się przyięło nie iest u nas: ale się z nami nie tak stało.

36.Bo my którzyśmy zakon przyięli, grzesząc zginęliśmy, y serce nasze które ji przyięło.

37.Bo Zakon nie zginął, ale został w pracy swoiéy.

38.A gdym to mówił w sercu swym, poyźrzałem oczyma swemi, y uyźrzałem niewiastę po prawéy stronie: a oto ona płakała y narzekała głosem wielkim, frasowała się barzo na umyśle, y rozdarte szaty iéy, a popiół na głowie iéy.

39.Y opuściłem myśli któremim się był zabawił myśląc, y obróćiłem się do niéy, y rzekłem iéy:

40.Czemu płaczesz, a czemu żałuiesz na umyśle? Y rzekła mi:

41.Day mi pokóy móy Panie, abych się opłakała, y przydała żalu: bo mam wielką gorzkość na sercu y iestem barzo poniżona.

42.Y rzekłem iey: Coś cierpiała? powiedz mi. Y rzekła mi:

43.Byłam niepłodna ia służebnica twoia, a nie rodziłam maiąo męża przez trzydźieśći lat.

44.Bo ia na każdą godzinę y na każdy dźień, y te trzydźieśći lat proszę Nawyższego w nocy y we dnie.

45.Y stało się że po trzydźieśći lat Bóg wysłuchał mię służebnicę twoię, y obaczył poniżenie moie, y miał wzgląd na utrapienie moie, y dał mi syna: y ućieszyłam się z niego barzo ia y mąż móy, y wszyscy sąsiedźi moi, y chwaliliśmy wielce Mocnego.

46.Y wychowałam go z wielką pracą.

47.Y stało się gdy dorósł, y