Strona:Bajka o człowieku szczęśliwym.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nem cielskiem kościoła świętego Piotra uwieńczone.
Walą się wprawdzie stare zabytki chrześcijańskie i pogańskie zarówno, łupią się mury amfiteatrów, kruszą się na budulec ostatki marmurowych pałaców imperatorskich, ale to nic: „nie o to chodzi, co było, lecz o to, co będzie!“ — jak powiedział raz do mnie Wyspiański, myśląc o Wawelu. Niebezpieczne hasło, to prawda; w imię jego złupano Septizonium Sewera, starą św. Piotra bazylikę i tyle innych zabytków przecudnych a niepowetowanych... Lecz jest w tem także nadmiar mocy, jest bujna młodzieńcza wiara Odrodzenia, że większe i bardziej nieśmiertelne rzeczy utworzy... I znowu pałace, kościoły, fontanny, pomniki i wille. I posągi, posągi, posągi, zaledwo miejsce obok tamtych dawnych znajdujące, spiż, granit, marmur. I tak dalej — wiek po wieku, z pokolenia w pokolenie — aż po dzień dzisiejszy, aż po bronzowy pomnik wyswobodziciela Italji tam, na Gianicolo, kędy niegdyś Cezar miał ogrody; aż po olbrzymi, na stokach Kapitolu od dziesiątka lat budujący się dopiero monument pierwszego króla Włoch zjednoczonych.
Rzym cezarów, Rzym papieży, a teraz Rzym