Strona:Baśń o dobrej wróżce (1939).djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Myśliwiec z gniewem rzucił dzbanek o ziemię i odszedł w głąb lasu.
— Przecież to był ten podróżny, co opowiadał nam o prządce — powiedziała Alma.
Gdy słońce chyliło się ku zachodowi, zbliżyły się dzieci do ojców i zaczęły opowiadać, jak źle były traktowane przez rządców. Janko opowiadał, jak bito Almę, Alma mówiła o katowaniu Janka. Dwaj mężczyźni pracowali coraz wolniej i wolniej. Widocznie słowa dzieci docierały do ich świadomości. Wreszcie ojciec Almy rzucił motykę, a za nim uczynił to samo ojciec Janka. W tej chwili właśnie słońce chowało się za horyzontem. Janko z okrzykiem radości złapał obie motyki i rzucił je do głębokiego strumienia. Alma zawisła na szyi swego ojca, który poznał ją nareszcie.

Czar został zdjęty. Obaj panowie odzyskali pamięć. Zaraz też wyruszyli z

22