Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/303

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    To pokolenie milczące i smutne,
    Daleko myślą od dawnych odeszło;
    Oskarża serca miłością rozrzutne
    I lekceważy ich zasługę przeszłą,
    Nie wiedząc nawet, ile w niej się mieści
    Wielkich poświęceń, cnoty i boleści.

    Myśmy przez piękność, sercami odczutą,
    W dobra i prawdy chcieli wejść krainę,
    A oto kończym nasze dni pokutą,
    Zbyt śmiałych lotów opłakując winę...
    Nie możem jednak bez goryczy patrzeć,
    Widząc, jak chcecie ślad przeszłości zatrzeć.

    Lecz chociaż droga nasza się rozchodzi,
    A chłód wasz lodem spada nam na serce,
    My błogosławim wam, rycerze młodzi,
    Narodowego długu spadkobierce,
    I na trud przyszłych, mozolnych wyzwoleń
    Niesiem życzenia gasnących pokoleń.

    Idźcie! jak światła przystoi czcicielom,
    Oświecać drogi ludzkiego pochodu
    Ku coraz wyższym i jaśniejszym celom.
    Szukajcie prawdy dla swego narodu,
    Ażeby przez nią posiąść mógł Helota
    Stracone piękno i dobro żywota.