Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/182

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    Z OBCYCH STRON.

    I.

    POINTE DE RAZ.


    Poszarpany, na sztuki pocięty,
    Groźny cypel wzniósł się nad odmęty,
    Wielkim pasem przyczepion do ziemi;
    Wystrzeliwszy wysoko ku górze,
    Niby twierdzy obronne przedmurze
    Na dół spada głazami ściętemi.

    Jakby w otwór olbrzymiego kotła,
    Toń burzliwa w jego łono wgniotła
    Wody w ciągłym szalejące wirze...
    I w tym kotle z gwałtownością wściekłą,
    Całe wodne wre i ryczy piekło,
    Fal językiem skał wierzchołki liże.

    Wydrążone granitów filary
    Wśród pian srebrnych i dymiącej pary,
    Jak organy wyrastają z głębi,
    I smutnymi jękami się żalą,
    Gdy w ich wnętrze z każdą nową falą
    Woda w górę wznosi się i kłębi.