Strona:Asnyk Adam - Pisma 03. Wydanie nowe zupełne.djvu/082

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    IV.


    Kroczący skrycie w dziejowym zamęcie
    Bóg spodziewaną nie nadchodzi drogą,
    Blaski na niebios widne firmamencie,
    Łuną pożarów okazać się mogą,

    I te nadzieje, których się zawzięcie
    Czepiamy sercem, mszczą się na nas srogo;
    Tymczasem zbawczej idei poczęcie
    Niedostrzeżonem bywa przez nikogo.

    Chociaż na ziemię zstępuje jak bóstwo,
    Szydzą z niej sobie małoduszne zgraje,
    Widząc pozorną słabość i ubóstwo,

    I musi przenieść prześladowań mnóstwo,
    I śmierć na krzyżu... Lecz gdy zmartwychwstaje,
    Podbija ludy i zdobywa kraje!...