Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Uciekł, uciekł, utraciłem go na zawsze!“ W tem rozwarły się drzwi, wpadli do komnaty kuzynowie Arumugama, bawiący w pałacu na wizycie i zapytali, gdzie się podział Arumugam.
„Nie wiem,“ odrzekł stroskany rodzic.
„Ale my wiemy“ wrzasnęli w złości kuzynowie, niechętni oddawna Arumugamowi, „tak, my to dobrze wiemy: pojechał do białych popów w Tryczanapalli, aby się dać ochrzcić. Patrz cośmy w sypialni jego znaleźli. Jest to życie i śmierć Hindusa odstępcy, który także uciekł, aby się dać ochrzcić. Poszedł on w ślady jego; niechże mu się tak stanie, jak owemu odszczepieńcowi. Jeżeli spotkamy tych dwóch mniemanych muzyków, którzy twego syna do ucieczki namówili, damy im sowitą zapłatę. Ale przedewszystkiem nam powiedz, co teraz myślisz czynić?
„Pędźcie za nim co tchu,“ rzekł radża w rozpaczy, „i wracajcie z nim. Użyjcie gwałtu, jeśli potrzeba, ale nieodbierajcie mu życia, i nie dajcie mu się ochrzcić!“
„Dobrze, dobrze!“ zawołali oburzeni kuzynowie, dopadli koni i udali się w pogoń za zbiegiem.
Ale Ammugam wyprzedził ich o kilka godzin i okryty pyłem przybył w nocy do O. Franciszka.