Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z religii chrześcijańskiej, a nawet ośmielił się bluźnić przeciw Najświętszej Pannie. Tego już było za wiele. Oburzony książę krzyknął Da Bramina:
„Psi synu, nie twoje to słowa. Mówi przez ciebie szatan, piekielny twój pan, za co mu należytą dam zapłatę.“ To rzekłszy, pochwycił spory kamień i uderzył nim w wielki posąg Bramy, przed którym właśnie obaj się byli zatrzymali. Kamień ugodził w samo oblicze bałwana i roztrzaskał potworną twarz jego na drobne kawałki. Powstały straszne okrzyki i biadania. Wszyscy rzucili się na Arumugama, już błysnęły noże po nad głową jego, już gotów na śmierć polecał się Najświętszej Pannie, gdy wtem Suami przypadł i z trudnością go wydobył z pod rąk wściekłych oprawców. Niezwłocznie jednak kazał go związać i wtrącić do wiezienia.
W dni tym fatalnym ukazała się wieczorem przed klasztorem zamknięta lektyka i czterech tragarzy Hindusów przed bramą klasztorną. Gdy zapadł zmierzch, otworzono zamkniętą bramę. Wyszedł z niej stary Suami z Arumugamem w otoczeniu silnych mężczyzn. Suami wsiadł do palankinu; księcia wsunięto do lektyki przemocą i zamknięto drzwiczki jej.
„Do Kolombo“ wrzasnął przewodnik,