Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszyscy byli zatrudnieni przy pomoście. Gdy tak rozmyślałem, co począć, widzi mnie sternik i woła:
„Chłopcze, pomóż wydobywać kistyiskrzynie, nie zaszkodzi ci odetchnąć świeżem powietrzem. “
„Jakby na zawołanie anioła poskoczyłem łem ochoczo i wziąłem na plecy sporą skrzynkę. Złożywszy ją na brzegu, pobiegłem co tchu do miasta i straciłem się w tłumie ludu.“.
„Pędząc tak z pospiechem i obawą przez głóvne ulice Kolomho, zacząłem się zastanawać, jakby się spotkać z Arumugamem. W zaufaniu do Anioła Stróża i w obawie, aby mnie nie szukali i nie pojmali majtkowie, wybiegłem z miasta, wszedłem na wzgórze i rzuciłem się na ziemię, aby spoczać w cieniu drzewa. Wtem widzę idącego ulicą słonia, poznaję Knagora i młodego księcia. Ledwiem nie zakrzyknął z radości. Poszedłem z daleka za podróżnymi. Po kilku godzinach stanęliśmy przed wielkim kasztorem Braminów w górzystej okolicy, gdzie Knagor kazał stanąć i zeskoczył z siodła. Widziałem, jak go przyjmował przełożony, stary Bramin.“
„Teraz wiedziałem, gdzie jest miejsce pobytu czyli więzienie biednego radżputa (młodego księcia;) chodziło tylko o to, jakby się