Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chmurne i ciemne niebo i westchnął w głębi duszy: „Najświętsza Panno, bądź mi gwiazdą przewodnią na tej ciemnej i smutnej drodze. “
Tymczasem doniósł Winfried O. Franciszkowi o fatalnem spotkaniu się Arumugama z księciem. Ten złożył ręce, spojrzał na krucyfiks i zawołał: „Biedny chłopcze, do tego więc przyszło? Niestety, z dawna to przewidywałem. “
„Ależ Ojcze Franciszku,“ zawołał Winfried, „jakżeż możesz to znieść tak spokojnie? Wszystko trzeba czynić, aby wydobyć Arumugama z rąk jego pogańskich krewnych.“
„Ani myśleć o tem!“ rzekł stanowczo kapłan, „walkę tę winien on sam przebyć za pomocą Boską. Wmięszanie się nasze pogorszyłoby sprawę. Zresztą nic mu nie grozi, póki jest w ręku ojca. Ale modlić, modlić nam się trzeba gorąco za Arumugama; jedna tylko modlitwa pomódz mu może.“
Gdy Winfried wieczorem od O. Franciszka odchodził, spotkał biednego Paryasa, którego z Arumugamem odwiedził. Woziwoda skinął na niego i rzekł: „Panie, księcia, przyjaciela waszego, dzisiaj uprowadzono. Tomasz mój syn, którego znacie, nosi wodę do stajni radży. Widząc gniewne oblicze księcia, gdy ujrzał swego syna na mym progu, poleciłem Tomaszowi, aby