Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Więcej nawet, niż mój głupi kuzynek Dobra,“ dodał Arumugam z pewnym odcieniem dumy. „Umiem już cokolwiek po angielsku: „My father is good, my mother is good, and my sisters are good, and I am also very good.“
Radża się śmiał, ale naraz spoważniawszy, zapytał syna: „Powiedz mi teraz Arumugamie, czy cię już uczono religii chrześcijańskiej i czy cię zaprowadzono na nabożeństwo?“
„Ani myśli!“ szepnął z cicha Arumugam. „Do kościoła wolno tylko chrześcijanom chodzić. Podsłuchiwałem pode drzwiami. Nie masz pojęcia, ojczulku, jak pięknie uczniowie śpiewają, ale cóż mi z tego? Nic nie rozumiałem. Potem wszyscy się głośno modlą. Wystaw sobie ojcze, co za dziwactwo! Chrześcijanie modlą się, aby Królestwo niebieskie zstąpiło na ziemię, a potem proszą o chleb powszedni; ale o inne potrawy, lepsze od chleba wcale nie proszą. Czyż to nie niedorzeczność?“
Radża się śmiał, aż mu łzy w oczach stanęły.
Potem chłopiec tak dalej mówił: „Ojcze, chrześcijanie są bardzo zadłużeni, więcej może od radży Barody, o którym niedawno wspominałeś, że ma więcej długów niż włosów na głowie.“