Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mugam. „O wiele piękniejsza od naszych bożyszcz. Czy to jest bogini?“
„Bynajmniej,“ odpowiedział Piotr, „boginią nie jest, ale największą świętą w niebie i Matką Pana Jezusa, który przywdział po — stać człowieczą, aby nas zbawić.“
„Powiedz mi,“ zagadnął mały poganin, „co to za brzydkie wężysko, na którym Marya stoi? Czy Ona lubi węże?“
„Wcale nie,“ odparł Piotr, „wężem jest szatan kusiciel, który czycha na ludzi i nakłania ich do grzechu, aby ich strącić do piekła. Matka Boża zmiażdżyła łeb węża, jak widzisz. Zaszkodzić on nam nie może, jeśli błagać będziemy Matkę Jezusa o pomoc.“
„Uczynię to,“ rzekł szybko Arumugam, „ale czyż ona mi pomoże, kiedy jestem Hindusem i niechrześcijaninem?“
„Jak najpewniej,“ zawołał Piotr, „nie odmawia nikomu pomocy, kto się do Niej udaje.“
„W takim razie jest Ona o wiele lepszą i potężniejszą od Bramy,“ odrzekł zamyślony Arumugam. „Brama bowiem nie ma władzy nad wężami i nie wszystkim pomaga. Ale przypomina mi się, co mi oświadczył Ojciec Franciszek, że darowałeś mi piękną muszlę ze święconą wodą. Dziękuję ci, Piotrze; powiedz tylko, co znaczy mężczyzna ze słoniowej kości z wysoką czapką na głowie!“
„Jestto kapłan żydowski. Wszakże wiesz