Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Tak jest,“ odparł misyonarz, „czyś z nim już zawarł znajomość?“
„O, już wczoraj zaprzyjaźniliśmy się ze sobą,“ zawołał Arumugam.
„Tem lepiej,“ odpowiedział ksiądz, „chodź teraz na śniadanie, a ja później każę przyjść Pietrkowi. “
Po śniadaniu oprowadzał „dziki Pietrek“ pogańskiego kolegę po domu, pokazał mu wszystkie pokoje szkolne, salę muzyczną i lokal przeznaczony do gier i ćwiczeń gim — nastycznych. Arumugam wytężył słuch i wzrok i zadawał tyle pytań towarzyszowi, że ten ledwie mógł na wszystkie odpowiedzieć. W sali muzycznej popróbował klawiszy fortepianowych i skrzypcy, poczem oświadczył: „Chciałbym się nauczyć gry. Pietrku, czy umiesz grać?“
„Nie,“ odparł zawstydzony Piesio. „Ojciec Franciszek powiada, że nie mam zdatności na muzyka, gdyż niszczę wszystkie narzędzia muzyczne.“
Odtąd chodzili chłopcy ze sobą w milczeniu i zeszli do ogrodu. W samym jego krańcu stał posąg:Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus na ramieniu, otoczony kwitnącemi liliami i różami. Piotr wskazał go Arumugamowi,: mówiąc: „Patrz, to jest Matka Boska!“
„Jakaż to piękna niewiasta!“ rzekł Aru-