Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wej, wrócili przejęci zazdrością i rzekli: „Piotrze nie przechwalaj się; nie byłbyś wpadł na ten pomysł, gdyby cię nie był na niego naprowadził O. Franciszek.“
„Naturalnie,“ rzekł Piotr z uniesieniem. „Usłuchałem rady O. Franciszka. Na przyszłość wszystko uczynię, co on mi powie, bo od dzisiaj będę innym człowiekiem.“
Chłopcy spojrzeli po sobie, jakby odurzeni, a Piotr powrzucał swoje posążki tak nagle do szuflady, że te potraciły resztę rąk i nóg. Na szczęście nikt tego nie widział, bo naraz odezwały się trzy uderzenia dzwonu na kurytarzu. Chłopcy pozbierali swoje sprzęty. Następnego poranka przywdziali swe najlepsze szaty, gdyż w tym bowiem dniu obchodzono przybycie nowego ucznia i miano go uroczyście przyjąć.
W pałacu radży odbył się równocześnie smutny obrzęd rozstania. Zaproszono na obiad wszystkich krewnych i znajomych. Stawili się ochoczo, aby małemu Arumugamowi powinszować odzyskanego zdrowia i obsypać go podarkami. Podczas obiadu oświadczył radża zebranym, że Arumugam oddany zostanie do szkół i wstąpi do kolegium białych księży, aby się wykształcić na uczonego i zdolnego człowieka. Wszyscy mocno się dziwili, niektórzy nawet radzili księciu, aby tego nie czynił. Ale ten prze-