Strona:Arumugam książę indyjski.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nagle zagadnął syna: „Kochane dziecko, jutro obchodzić będziemy uroczyście twoje wyzdrowienie. Pozwalam ci prosić o to, co cię najwięcej obchodzi, i przyrzekam, że prośby twej wysłucham, jakąkolwiek ona będzie.“ Radża spodziewał się, że chłopiec go poprosi o pozwolenie odbycia podróży po Europie, o której mu takie dziwy opowiadano, i tej prośby byłby chętnie wysłuchał, ponieważ sam miał nie małą ochotę poznać wielką i potężną Anglię, a przytem zwiedzić inne kraje Europy.
Słysząc te słowa księcia począł Arumugam klaskać z radości w dłonie i zawołał: „Drogi ojcze, jednego tylko pragnę; pozwól mi przyłączyć się do białego Bramina i przy nim zamieszkać. Służba nasza powiadała nam, ie kapłan, który mnie wyleczył, ma tutaj w Tryczynapalli wielki dom z pięknymi obrazami i ogrodem, gdzie się chłopcy bawią i uczą wszystkich sztuk i wiadomości kwitnących w Europie. Chciałbym być tak uczonym, jak biali Bramini.“
Słowa te Arumugama mocno zastanowiły radżę; na chwilę zamilknął i spojrzał poważnie i z zadumaniem na syna. Ale chłopiec wołał: „Wszakże mi przyobiecałeś, ojcze, spełnić każde moje życzenie. Powołuję się na twoją obietnicę, dotrzymaj słowa.“ „Niechże będzie, jak chcesz,“ rzekł ra-