Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Tedy się nieraz budzą z płaczem zuchy
I łzy wzajemnie ukrywają sromni,
Bo niźli chorość — i głód — i łańcuchy,
One wspomnienia kaleczą ogromniéj,
I to nam tylko dodaje otuchy,
Że przecie Cesarz o nas się upomni,
I będzie umiał onej nędzy dociec,
Wódz Naczelny i Pułkownik-ociec!

Boć są tu tacy, z którymi wojował
Jeszcze w Italji — i z nazwiska wiedział,
A innym krzyże ręką swą darował,
A mnie samemu pod Ulm: „Brave“ powiedział...
A choć niejeden już dezerterował,
By zaś u Boga na przypiecku siedział,
To reszta czeka codzień do uśnięcia,
Licząc na Niego i naszego Księcia!