Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Czarnemi kapy wóz okryty sunie,
Na czarnych kapach białe orły lśnią,
Śpisz w krwawych laurach stu bitew piorunie
I twoje orły zakrwawione śpią!
Rży koń za trumną, grzmiąc kopytem dumnie,
Rozdyma chrapy i rwie się ku trumnie!

Koń twój rycerski na boje wspomina,
W których pod tobą, jak grom, w ogień gnał,
Śniegi Smoleńska i pola Raszyna,
Gdyś szedł z bagnetem pod paszczęki dział!
Dwu go ułanów ledwo strzymać zdoła,
Koń klęskę czuje i na pana woła!

Długą, daleką, obcą idąc drogą,
Toczy się czarny z twemi zwłoki wóz:
Precz, złote mitry! Cóż ci dodać mogą,
Gdyś ty już chwałą ponad króle wzrósł!
I jeden tylko w równej z tobą chwale:
Ten, co ma konać na śródmorskiej skale.