Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Komuż to, komu gwiazda Wschodu płonie?
Komuż na tron to, komu w zaświat droga?
I podniósł anioł zadumane skronie
Do niebios proga...



VI.

Białym Sułkowski arabczykiem toczy,
Kwiat pomarańczy sypią drzewa gaju,
A takie smutne, takie smutne oczy
Gonią — do kraju!...

«Kto nie zna trwogi w bitew krwi i dymie,
Ten — wódz zawoła — da mi wieść od wroga!»
«Ja!» — «Ty, Sułkowski?» — «Na Polaka imię
I w imię Boga!»

«Idź!» I bohater w konia wbił ostrogi,
(A tam szaleje Kair zbuntowany!)
Skoczył!... Krwią znaczą ślad przebytej drogi
Nieoschłe rany!

Jeszcze go widać... jeszcze koń podskokiem
Wzbił tuman piasku pod niebo otwarte...
Nieodgadnionem patrzy za nim okiem
Buonaparte!...