Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Jest, jako piorun, grzmiący z nieb pożogi,
Gdy gna z żelazem nad głową wzniesionem —
I mówią o nim pierzchające wrogi:
«On gardzi zgonem!»

A gdy, jak drogie dyamenty chalifów,
Gwiazdy w błękitach noc rozsypie blada,
On duchem mędrca tajnie hieroglifów
Grobom odkrada...



V.

W namiocie wodza w godzinę północną
Buonaparte i Sułkowski społem
Wiodą rozmowę milczącą a mocną
Z dziejów aniołem.

Ozwą się w ciszy obozowe straże,
Zatętni konia galop oddalony,
Czas się dopełnia na wieków zegarze
I rok sądzony!

Jakby jęk struny zadźwięczał zerwanéj
I błyskawica głąb nocy przelśniła:
Tobie: świat cały do podboju dany,
Tobie: mogiła!...