Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Litwo! nie jesteś ty już dawną Litwą!...
I Anioł Unii, zasłoniwszy lice,
Na zrysowane pogląda świątnice,
Gdzie niegdyś górna dwu narodów dusza
Jedną do czynu rwała się modlitwą...

Litwo! Twa cicha, twa słomiana strzecha
Zawarła wrota, jak serce człowieka,
I róg Wojskiego już nie budzi echa...
I cała przeszłość, jako sen, ucieka...
Prastara Litwo Pana Tadeusza...

Litwo! Jagiełłów zbrojny mąż na znaku,
Od Piastowego odlatując ptaka,
Gniewną ostrogą krwawi bok rumaka
I przez złączone w śmierci dziadów kości
Goni ku obcym z świętych mogił szlaku!...