Strona:Artur Oppman - Leśna królewna.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wśród mroku nocnego z zamku wież
Głos dzwonu polata wzdłuż i wszerz,
Jak hejnał Marjacki w srebrny ton
Na całą krainę bije dzwon.

Już blisko królewnie do zamku bram:
„Dobranoc, gwiazdeczki, dobranoc wam!
Przez okno komnatki świećcie mi,
Nawiejcie do główki piękne sny...”

A z echem powtarza w zgodny chór
Wieczorną pieśń dzwonu szumiący bór:
„O, śpijcie spokojnie, dobranoc,
Bo czuwa nad ludźmi Boża moc...”