Strona:Artur Gruszecki - Nowy obywatel.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


IX.

Im bliżej zbiorów, tem bardziej malały nadzieje tegorocznych dochodów, nietylko owe nadmierne, wmawiane przez ekonoma, przyjęte i piastowane przez właściciela z uporem człowieka, ratującego się z powodzi kłopotów i przykrości, ale żniwo obiecywało zaledwie zwrócenie kosztów, wyłożonych na uprawę.
Pierwsi żydzi wierzyciele, nieomylny barometr w tych wypadkach, zaczęli coraz częściej najeżdżać dwór Popielówki, upominając się natarczywie o zaległe procenty i kapitał. Właściciel,