Strona:Artur Conan Doyle-Groźny cień.djvu/172

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Tysiące nowych uczuć zrywało się w duszy.
    Aż dotąd nie widziałem naprzykład nigdy takiej ogromnej ilości Anglików, i przyznać muszę, iż patrząc na nich — mimowoli doznawałem pewnego rodzaju niechętnej pogardy, która zresztą jest podobno dość pospolitem zjawiskiem wśród ludzi zamieszkujących jakiekolwiek pogranicza. Ja zaś czułem się przedewszystkiem i pomimo wszystko, Szkotem. Nic a nic jednakże nie mógłbym zarzucić dwóm tamtym pułkom przydzielonym do naszej brygady, gdyż na całym chyba świecie nie znalazłbym lepszych kolegów i bardziej oddanych towarzyszy.
    Rzeczywista liczba żołnierzy w pułku 52-im wynosiła tysiąc ludzi i liczyła wielu starych żołnierzy, z czasów walk hiszpańskich.
    Pułk 95-y składał się z karabinierów, odzianych w zielone mundury, zamiast czerwonych, jak nasze.
    Przy najbliższej sposobności zwrócił moją uwagę odmienny, a trafny sposób w jaki używali broni, mianowicie — kulę — owijali przed użyciem zatłuszczoną szmatką i przybijali rodzajem dwugłowego młotka, — strzały ich niosły daleko, a od naszych były bez porównania celniejsze.
    Całą tę część Belgii zajmowały wówczas wojska wyłącznie angielskie, gdyż oprócz piechoty, w okolicach Enghien stała nasza Gwardya, niedaleko zaś od nas znajdowały się liczne pułki kawaleryi.
    Wellintgon był zmuszony rozwinąć na wy-