Strona:Archiwum Wróblewieckie - Zeszyt II (Pamiętnik Damy Polskiej).pdf/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ślub ten córki mojej odprawił się w kościele Drążgowskim, dnia 1. decembra 1805. Przed tym więc samym ołtarzem, na których w pieluszkach Zosię złożyłam, poprzysięgła taż Zofia wiarę małżeńską Marcinowi Tarnowskiemu, synowi Jana, kasztelana Konarskiego, w Kozinie mieszkającego, człowieka pełnego honoru, poczciwości, dobrych obyczajów, dobrzez rządzącego się, w posiadaniu słodkiego charakteru, przyjacielskiego, pięknego z postawy, przyjemnej twarzy, zakochanego w Zosi, przywiązanego do swojej familii, owo zgoła szczęśliwa z nim pwenie będzie i wzajemnie kocha go. Ślub był w pół do pierwszej popołudniu, w przytomności familii i opiekuna Ignacego Potockiego, mar. Lit. Prowadzona była do ołtarza przez Michała hrabię Tarnowskiego, od ślubu przez opiekuna wspolnego, Ignacego Potockiego, marszałka i stryja rodzonego Antoniego hrabi Tarnowskiego. Przytomni byli państwo Scypionowie, która z domu Tarnowska, Jełowiccy, siostra rodzona pana Marcina, księżna Czrtoryska, generałowa z Puław, państwo hrabstwo Antoniowie Tarnowscy, pan Stanisław hrabia Tarnowski, sąsiedzi; Olimpia, siostra Zosi, drużką była. Odprawił się ten akt bez żadnej niepotrzbnej ceremonii, która albo przepych okazuje, albo wzbudza do żalu, w tym dniu weselnym mniej potrzebnego. Pana młoda nie płakała; piękna jej uroda była w całej swojej okazałości, przyozdobiona wzroem przyzwoitym temu aktowi; miała z Madrasu suknię białą w muszki srebrne, z dużym ogonem, garnirowaną haftem u dołu z blaszek srebrnych, a około gorsu koronka szeroka, wieniec na głowie z rozmarynu, bukiet u boku i naszyjnik z brylantów pięknych na szyi. Poślubie było wielkie śniadanie, które trwało do w pół do trzeciej, potem damy przytomne ubierać się poszły na obiad, który był o piątej godzinie na dwóch sołach. Szczupłość miejsca w Drążgowie wielkich bankietów nie dozwoliła. Wieczór tańców nie było żadnych, z przyczyny żałoby pana