Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



MOJA PODRÓŻ PO AFRYCE.

Ponieważ otrzymuję dużo listów z różnych zakątków świata z zapytaniem o szczegółach mojej ostatniej, najświeższej podróży, którą odbyłem ubiegłego lata i jesieni, chcę podzielić się ogólnemi wrażeniami, starając się odpowiedzieć na najważniejsze stawiane mi pytania.
Podróż swoją rozpocząłem od Hiszpanji.
— Dlaczego? — spytają mnie moi czytelnicy. Dlatego, że jak się wyraził znakomity francuski pisarz Frédéric Lefèvre — nie można zrozumieć Afryki arabskiej bez zrozumienia Hiszpanji — tego progu historji i cywilizacji maurytańskiej.
Miał on zupełną słuszność, gdyż, zaczynając od Toledo i aż do południowej morskiej granicy Hiszpanji, spotykałem niezatarte przez wieki i odmienną kulturę ślady cywilizacji arabskiej, a ślady epoki panowania królów maurytańskich, gdy robią teraz retrospektywny przegląd swoich wrażeń, są jeszcze bardziej głębokie, trwałe i żywe w typach ludności niektórych prowincyj, naprzykład Andaluzji, w obyczajach, przesądach, tańcach i muzyce.