Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiedzieć, że najczarniejszy murzyn powlecze się rumieńcem, a najbardziej melancholijny wielbłąd śmiać się zacznie.
Czytelnik po przeczytaniu tej noweli przekona się, że p. Teofil Glacier wszystko szczegółowo obmyślił i nawet sprawdził.



EPOKA PIERWSZA.

Nagga — tak się nazywał czerwonoskóry olbrzym, przepasany skórą pantery, który szedł w głębokiem zamyśleniu ledwie dostrzegalną ścieżką. Od czasu do czasu dotykał ręką kamiennego toporka i siatki z okrągłemi krzemieniami, a wtedy poprawiał rzemyk, na którym wisiały te niezbędne dla myśliwego przedmioty. W okrągłej głowie o niskim i wąskim czole świtała jakaś niewyraźna myśl. Od czasu do czasu zwalniał kroku i wichrzył długie, potargane i poplątane włosy, a wtedy wydawał jakieś krótkie ryki lub mruczał pod nosem. Był tak zamyślony, że nie odrazu zauważył, gdy z krzaków wypadła antylopa. Co prawda zerwał jednak z siebie rzemień, szybko założył weń kamień i cisnął nim z tej procy, lecz piękne zwierzę było już daleko, i pocisk nie doleciał.
Wtedy Nagga zatrzymał się i usiadł na trawie. Zaczął przypominać wszystko co zaszło temi dniami. Był na dalekiem polowaniu, zapuściwszy się aż na brzeg morza. Ujrzał tam to, co nie uszło jego uwagi i myśli. Zobaczył szeroką na kilkaset rzutów kamie-