Strona:Antoni Ossendowski - Po szerokim świecie.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


królów maurytańskich, wyznawców Proroka, i królów katolickich, którzy, w imię miłości Chrystusowej, krwią zalewali grody, państwa i lądy...
Hiszpanja... Dziwny kraj, gdzie westchnienie rzewne i smutne zmienia się w okrzyk bujnej radości życia, gdzie miniona potęga odradza się w dekoracjach sztucznych, a barwnych, gdzie z kościoła Syna Bożego ludzie idą na krwawe widowiska walki byków, z ogrodzenia najsurowszego, niemal straszliwego klasztoru — do jaskiń, gdzie jękliwie śpiewa cygan o tem, czego nigdy nie było, a zwinna „hitana“ przerywa mu klaskaniem kastanjet i budzącym zmysły i pociąg do życia „olé“!



KNIAKIATRJA.
(Z podróży po Hiszpanji).
Nowela.

Wychodził z kawiarni Colon, słynnej w całej Granadzie. W otoczeniu kilku eleganckich młodzików i strojnych kobiet wydawał się bardzo skromnym w swojem czarnem obcisłem ubraniu. Jedna wszakże z kobiet, dumna, wspaniała blondynka, o postawie królewskiej, nie spuszczała oczu z mizernej, ruchliwej twarzy znakomitego espady Manole. Nie było wątpliwości, że wyróżniała go pośród całego grona najbardziej arystokratycznych przedstawicieli gran Espana.
Towarzystwo było rozbawione, roześmiane i tro-