Strona:Antoni Lange - Róża polna.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


fatalnych, przeznaczeniowych, nieprawdopodobnych?... Czy spotkałby się z szeregiem natur tak prostych, tak biorących życie na serjo, jednolinijnie i głęboko? Czy to nie dramat?
— Owszem, bardzo wzruszająca historia — odparł jeden ze słuchaczów, literat — ale to właściwie wielki fait divers, melodramat...
— A jednak — zauważył drugi — jest tu rzeczywiście mistyczny węzeł ślepego a bezlitosnego fatum.


KONIEC.