Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pod twą, stopą rozkwitają!
Witaj, o żyzna młodości!
Ręce twe świat otaczają
Słodkim całunkiem miłości. —


DEMODOK.

Błogosławiony młodzian surowy — spokojny,
Który ze czcią pobożną wielbi cnotę męską:
Lepiej, niż wojak spiżem i żelazem zbrojny,
Czysty duch jego mądrość pozyszcze zwycięską.
Mirt na skroń mu ozdobą zdaje się niegodną,
Jońskich róż on nie zrywał na rozkoszy błoniach:
Ale usta ma szczere i twarz ma pogodną,
A włócznia Aresowa dźwięczy w jego dłoniach.
W męskich trudach upływa jego żywot czynny,
A gdy go cudzoziemiec przyjmie u ogniska,
Ołtarza jego chaty nie skala gościnnej,
Szanując dom, gdzie ręce gospodarz mu ściska.
Potem lata pochylą kark jego niezłomny,
Ale starość szanowna wzrok mu uszlachetnia:
Może umrzeć, komu tak lat minęła setnia —
Był mędrcem i przykładem ludzkości potomnej!


CHÓR KOBIET.

O dziewicza Pallado! piękna i surowa,
Niechaj mię od miłości twoja dłoń zachowa.
Niechaj w domu Heleny, w czystości dziewiczej
Uniknę pocałowań okrutnej goryczy!
Pod tarczą twą, najmędrsza nad wszystkie boginie —
Niech od złych tchnień swobodna — młodość ma przeminie.