Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dziewice, oto fale Europy gościnne —
Waszą piękność z westchnieniem w swoje tonie proszą,
Całują wasze ciała, nagością niewinne,
Co tak drżą, jako serce, które drży rozkoszą.

Ziemio o kwietnem łonie i. t. d.

Po ramieniu twem Ledo, woda się rozlewa,
I układa się w twoją postać utoczoną —
A łabędź, który stanął i błaga i śpiewa —
Widzi czasem twe białe z alabastrów łono.
Ledo, twe towarzyszki opuściły fale.
By na murawie stanąć w swojej sukni lekkiej —
Spójrz, jak łabędź ten płynie ku tobie zuchwale,
Nit otaczaj ramieniem tego króla rzeki.
O, pomyśl berłowładny, zazdrosny Tyndarze,
Coś smutny siadł na tronie swym z słoniowej kości:
Serce łabędzia płonie — i w ogniowym żarze
Zimną ogrzewa falę... Zakwitł raj miłości —
I szeroki Eurotas, gór i równin sceny
Zadrżały od miłości... Znika wstyd i trwoga —
I kochanka Łabędzia jest matkę Heleny:
Helena się zrodziła z pocałunku Boga!

Ziemio o kwietnem łonie i t. d.


HELENA.

Starcze! twej słodkiej pieśni nikt zrównać niezdolny:
Tak samo śpiewa słońcu boski konik polny,
Gdy żniwiarze na zżętem spoczywając życie,
Słuchają, jak im głosi swoje sielskie życie.
Przyjmij ten zloty puhar. Ukuł go wspaniale