Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kwiaty, co na twem łonie stu barwami dyszą
W lubieżnych wiatrach złote łodygi kołyszą;
Tuląc w swoich kielichach, w których miód wytryska
Rój ptasząt, co piórami drogich kruszczów błyska.
O Kajlaso, Kajlaso! nasze stopy śmiałe.
Czy dojdą szczytów, kędy lśnisz odziany w chwałę —
Czy też, tchnienia żywota w piersiach pozbawieni,
Umarli padnięto u twych olbrzymich przedsieni,
O cudo ziemi, bogów ty kraju wiosenny,
Widzialnego wszechświata monarcho promienny:
Błogosławić cię będziem, rzeki twe i lasy!
Cześć dla ciebie nam w sercach przetrwa po wszeczasy.
Witaj, ścieżko, po której pnąc się staniem w niebie,
Czy żywi, czy umarli nie zapomnim ciebie.

Tak bramini, gdy górę Kajlasa uczcili,
Trzykroć się w przezroczyste fale pogrążyli,
I, oczyściwszy z kałów powszednich swe ciało,
Mądrzejsi i silniejsi szli w górę. Już dniało:
Rodziły się jutrzenki i, do róż podobne,
Chyliły się ku słońcom, w krople rosy zdobne,
A słońca zakrywały ich blask — i koleją
Z głębi nocnych dni zorze jasne promienieją. —
Więc bramini szli w górę, pełni sił radosnych,
Ptak rajski na bambusie w okrzykach donośnych,
A z nim pawie stubarwne i złote koguty
Głosiły, że się już zbliża ów kraj, osnuty
W promienie światła, w życia bezustanne cuda,
Zkąd płynie boska Maja, pierwotna ułuda.
Dziewice z bursztynowem czołem, z czarnym włosem,
Przeglądały się w źródłach i srebrzystym głosem
Swoich ust purpurowych śpiewały z uśmiechem
Hymny, co się wkrąg świętem rozchodziły echem.