Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/308

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nikt ich nie widzi. Tylko w dni rzadkie,
Kiedy ucichną fale spienione,
Widać zasłonę
Na dnie kwiecistą. Przez fale gładkie
Samotne wówczas korale płyną.

Lecz niechaj tylko wzburzone iły
Drgną, lub się w głębi ruszy bezdennej
Osad kamienny —,
Wszystkie ich blaski wnet się ukryły,
Niknąc pod morza tajną głębiną.

I wieszcz podobnie, gdy dmą orkany,
Wśród wrzawy prądów buduje znojnej
Dom swój spokojny,
Co wciąż ku górze mknie w kraj świetlany,
Zkąd duszom palmy błyszczą kwitnące.

Niezrozumiany idzie po ziemi,
A gdy głupota ludzka weń godzi,
Sam wnet uchodzi,
By z marzeniami skryć się własnemi,
Póki mu znowu nie zalśni słońce.