Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/284

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zamiera dech, owłada strach,
Na ustach milknie żart...
Jak gołąb siwy naraz w drzwiach,
Jawi się stary bard.

— Ja — rzecze starzec — panie mój,
Wyśpiewam czyny twe:
I rzęże ranny, chrzęści bój,
Kiedy strun liry tknie.

I rzęże ranny, chrzęści bój,
I rzeka lśni od krwie;
Na trupy spada kruków rój:
To, królu, czyny twe!

I cały lud jak jeden trup —
Czy słońce masz, czy mgłę;
Wszędy potykasz się o grób:
To, królu, czyny twe!

— Ha, precz z nim, wieść mi go na stos!
Rozkaże Ethward:
Chcę słodkiej pieśni słyszeć głos —
I wyszedł młody bard:

— Słodko wieczorny szumi wiew,
Na Milford schodzi cień —
Zeń dziewic, wdów — żałobny śpiew,
Jęk skargi płynie zeń!

Niewiasto, dziatek już nie ródź
Lub rzuć je w głębie mórz!