Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A każdy tam grób — to stóg ziemi wysoki,
Na każdym poległych popielą się zwłoki.

Tonęła śród nocy ponurej pomroku
Szeroka, głęboka dolina Tarnoku.
Lecz śród niej szeroko, daleko płomienie
Od ogni pogrzebnych wciąż lśnią nieskończenie.
Gdy zdala się patrzysz śród mgły nieprzejrzystej,
To zda ci się błękit niebiosów gwiaździsty,
U stóp zaś każdego krwawego ogniska
Tłum ludu, że, zda ci się, widzisz mrowiska.

O, śmierć wojownika jakże jest wspaniała!
Na polu bojowem otacza go chwała,
Kamraci na tarczy go niosą w mogiłę
I w rękę mu kładą to wszystko, co miłe
Mu było za życia: więc groty i włócznie,
Więc miecz i siekierę. A potem mu hucznie
Nad grobem zapalą żar stosu płomienny,
Co, gasnąc, w blask chwały się zmienia promienny.

I trup bohatera Kevego — wraz z ciałem
Kadosza i Beli — w orszaku wspaniałym
Ponieśli na grobu wieczyste posłanie —
I kurhan ozdobił ich grób. Na kurhanie
Wzniesiono głaz czarny, przez wieków pleśń — święty:
W kurhanie spoczywa wódz Hunnów zamknięty.
I wokół z bojaźnią i ze czcią tłum cały
W łzach śpiewa po zmarłych żałobną pieśń chwały.

Tak owa błoń bitwy, krwi straszna wylaniem,
Na wieki się stała Kevego mieszkaniem,