Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niech nad mem sercem ciężki ból zaważy
I spotęguje moją słabą duszę.
Choć twoje ciągłe krwawe uderzenia,
Tak mi wydarły wszystko bezlitośnie,
Choć wszystko dotąd we łzy mi się zmienia:
Moc mego ducha przez twe ciosy rośnie.

Jednę kochałem przecudną istotę,
W jej sercu wszystkie złożyłem nadzieje,
I nieraz duszy jej promienie złote
Niosły mię w niebo, gdzie słońce jaśnieje.
Błogosławiona! w tę słodką godzinę
Tyś rozrywała moich cierpień pęta,
Wskazując w róże usłaną ścieżynę...
A dziś! usnęłaś, kosą śmierci ścięta.

I cóż mi przyszłość dać, co mi wziąć może?
Ku jakiejż losy popchną mię krainie?
Z serca, dartego przez cierpienia noże,
Postanowienie, boży ogień, płynie.
Od siebie tylko czekam ja spokoju,
Gdy wszystko wicher mi porywa lotny.
Nie znam, choć lękam się żywota boju....
Cóż pocznę? pójdę w świat zawsze samotny!