Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kraina snu.

Idąc w ciemny szlak nieznany,
Od złych duchów opętany —
Z krain, kędy Bóstwo — Noc
Samowładną dzierży moc
I, w gwiaździstej lśniąc koronie,
Na swym czarnym siedzi tronie —
Świeżom wrócił w nasze światy,
Zpoza Thule lodowatej —
Z sfer, — co we mgłach się promienią —
Poza czasem i przestrzenią.

Tam doliny są bezdenne,
Tam urwiska są kamienne,
Tam są głazy fantastyczne —
Letargiczne — magnetyczne —
I otchłanie — i pieczary —
I olbrzymich lądów jary —
Niepojętych kształtów mary —
Wiekuistych mgieł opary.
Niebotyczne dzikie góry,
I bezbrzeżnych mórz lazury
Mórz, co dyszą bez wytchnienia
Pod błękitem z krwi płomienia.
I jeziora nieskończone,
W martwą wodę skrysztalone,
W martwą wodę lodowatą,
Śnieżnych lilij strojne szatą.