Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/227

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Ze swą Psyche błądziłem sierocą,
    W dniach, gdy w sercu płomienie goreją,
    Jak te ognie, co z wirem i mocą,
    Jak te lawy, co wiecznie a z mocą
    Aż na Yanik siarczyście się leją
    Pod biegunów lodowych północą —
    Aż na Yanik jęcząco się leją
    Pod tych królestw lodowych północą.

    Słowa myśl nam mroczyła surowa
    I od marzeń zdrętwiałych szedł szmer —
    I od wspomnień zdradzieckich szedł szmer:
    Bom nie wiedział, że październikowa
    Była noc — ach! najstraszniejsza z er,
    Noc śród nocy najstraszniejszej z er —
    Że to Aubr, który we mgle się chowa
    (Choć-em błądził ongi śród tych sfer),
    Aubr — jezioro, co w mroku się chowa,
    I od wiedźm opętany las Weir.

    A gdy noc opuszczała niebiosa,
    Kompas gwiazd zapowiadał już ranek, —
    Jako gwiazda, co wróży poranek,
    Kres nam drogi rozjaśnia zukosa
    Blade światło zza lasu firanek...
    I cudowna, srebrzysta lśni kosa,
    Róg podwójny — róg dawnych sielanek —
    Dyamentowa Astarty lśni kosa,
    Róg widomy, róg greckich sielanek.